Teraz jak pomyślę jaka ja byłam nie uczciwa w stosunku do tych matek !! Moja malizna przyszła na świat w sposób nienaturalny czyli przez cesarskie cięcie. W noc porodu nusia została mi zabrana i podano jej butelkę. Ja byłam tak potwornie zmęczona, że nawet się nad tym nie zastanawiałam. Dzieciątko zostało przyniesione mi na drugi dzień. Razem z malizną przyjechała mała buteleczka napełniona mleczkiem. Ja zmęczona, wystraszona nie posiadająca zielonego pojęcia jak przystawić maleństwo do piersi postanowiłam skorzystać i nakarmiłam małą butelką.
No ale dzwoniła do mnie teściowa, ciocia, babcia i każda pytała czy karmie piersią. Nie ?!! Jak to nie!!! Musisz!!! A ja biedna , wystraszona z wyrzutami sumienia i łzami w oczach zamęczałam sie myślami że jestem fatalną matką. Nie wiem jak , nie umiem nakarmić swojego dzieciątka, które tak będzie cierpiało przez to, że nie je mleka matki. Położne przynosiły mi kruszynkę , trzy godziny wpychałam jej cycka do buzi, płakałam a moja córeczka aż wyła ze złości i tak co karmienie. Ja zmęczona , ona głodna i zmęczona. Po co ??!! Żeby te wszystkie kobiety wokół mnie które, jak się później okazało , same nie karmiły, były usatysfakcjonowane. Po to bym nie była złą matką.
Po trzech dniach męki mojej i mojego dzieciątka wróciłam do domu. Na myśl o karmieniu dostawałam drgawek. Męża nie było, był na szkoleniu. Wiec nikt nie widział jak karmie maleństwo. Kupiłam mleko w proszku. Nie miałam siły i sumienia zamęczać córki. Przed każdym karmieniem dawałam pierś ale po 5 minutach podawałam butelek. Tak wyglądało każde karmienie. Minął dzień pierwszy, dzień siódmy a w dniu trzynastym uświadomiłam sobie, że coraz mniej daje butelki a coraz więcej piersi. W ten sposób doszłyśmy do naszego skromnego sukcesu. Antosia je butelkę maksymalnie dwa razy dziennie. Raz koło 12:00 i raz przed snem, a tak to tylko pierś.
Mój mały sukces osiągnęłam tylko i wyłącznie dzięki mojej silnej psychice. Tylko i wyłącznie dzięki temu , że zignorowałam te głupie , nikomu nie potrzebne teksty o byciu dobrą matką i o cuda działającym mleku matki.

Teraz doskonale rozumiem te wszystkie mamusie które karmią butelką. Nie da się , no to się nie da. Najważniejsze jest nasze maleństwo i to żeby były najedzone.
Zgadza się, że mleko matki uodparnia maleństwo, ale w XXI wieku mleka sztuczne są tak dopracowane, że dziecko na nich też dobrze się rozwija. Dlatego drogie mamy NIE PRZEJMUJCIE SIĘ TYM , ŻE NIE KARMICIE PIERSIĄ. Wasze dzieci będą tak samo zdrowe , tak samo kochane i wspaniałe jak te na cycku. Nie miejcie wyrzutów sumienia. Jesteście wspaniałymi matkami, bo pomimo nie dawania cycka dajecie dzieciom miłość.
Moja mama spaliła pokarm i karmiła mnie butelką. Było to 28lat temu. I co ?! Jestem zdrową, szczęśliwą kobietą. Kocham mamę ponad życie i nie mam do niej pretensji, że nie karmiła mnie piersią czy , że urodziła mnie przez CC. Zawsze byłam zdrowym dzieckiem , bardzo , ale to bardzo rzadko chorowałam.
Także kobiety głowa do góry, pierś do przodu ( będzie jędrniejsza niż ta moja po karmieniu ) i uśmiech na ustach. Dla naszych dzieci jesteśmy najlepszymi matkami !!!
Jeśli karmicie piersią to super, jeśli mieszacie sposób to super , jeśli dajecie butle to super grunt żeby Wasze dziecko było zdrowe i szczęśliwe.
Tyle moich przemyśleń.
Jutro lub po jutrze dodam artykuł o tym co jeść a czego nie (z mojego doświadczenia) w 3 pierwszych miesiącach karmienia piersią.
XOXO
Bardzo dobry post dla świeżo upieczonych mam. Ja sama pamiętam, jak się zamęczałam, kiedy dawałam małemu butelkę. I ciągle te pytanie, nie "jak karmisz?", tylko to już oceniające "karmisz piersią?" Aż w końcu tak jak Ty postawiłam na spokój, intuicję i teraz mały woli nawet pierś niż butelkę, którą bądź co bądź trzeba czasem dać :) czekam na post o jedzeniu, bo idzie zgłupieć, kiedy czyta się o tym na Internecie!
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło i dziękuje :) Dzisiaj wieczorem dodam wpis o jedzeniu, bo póki co moja malizna szaleje i nie daje mamie wytchnienia :)
UsuńTo prawda, nie można pozwolić wejść sobie na głowę. Nikt nie może za nas podejmować decyzji. To jak i czym karmi matka dwoje dziecko to tylko i wyłącznie jej decyzja. Popieram w 100%.
OdpowiedzUsuńNominowałam Cie do Liebster Blog Award http://kiedymamaniespi.blogspot.com/2014/12/kilka-sow-o-mnie-czyli-liebster-blog.html Zapraszam. :)
Bardzo dziękuje:) Oczywiście odpowiem na nominacje :)
UsuńTeż miałam zamiar u siebie poruszyć tą kwestię ponieważ sama karmiłam całe 3 miesiące (a może mniej, już nie pamięta dokładnie). Po prostu się nie dało. Ominęło mnie na szczęście gadanie innych mam, które do 3 roku karmią piersią, bo wiem, że takie kobiety naprawdę potrafią powiedzieć.
OdpowiedzUsuńTak jak napisałam, każda z nas wie najlepiej co jest dobre dla nas i dla naszego dziecka. Te długo karmiące i ich mądrości są najgorsze- matki wszechwiedzące.
UsuńJa miałam ten sam problem z małym i małymi kroczkami doszliśmy do odstawienia butelki... a później do 11 miesiąca była pierś :)
OdpowiedzUsuńBardzo spodobał mi się Twój blog więc nominowałam Cię do Liebster blog award mam nadzieję, że lubisz tego typu zabawy.
A po pytania zapraszam tutaj: http://mamamusia-i-lobuziaki.blogspot.com/2014/12/22-wyroznienie-blogowe.html?showComment=1417972606745#c9128432437440104729
Niesamowicie się ciesze, Zapraszam do odwiedzania bloga. My mamusie jesteśmy silne bestie:) Na nominacje na pewno odpowiem:)
UsuńNiestety tak to jest... zupełnie nie potrzebna ocena. Niech się każdy zajmie sobą i niech karmi jak chce. Byle by dla dziecka właśnie to było dobre. Ja wczoraj musiałam zrezygnować z karmienia piersią bo biorę silne antybiotyki. Po 10 miesiącach tak mi przykro że to koniec tej wspaniałej mlecznej przygody.. no ale co zrobić ? :( trzeba wybrać mniejsze zło i nie oceniać!
OdpowiedzUsuńA i przy okazji zapraszam Was do wzięcia udziału w świątecznym konkursie :)
UsuńSzczegóły na szczesciara19.blogspot.com :)